Firma SOLmedia działa od ponad roku, właściciel budował swoją markę już wcześniej, tworząc strony jeszcze zanim założył firmę i ma już spory dorobek utworzonych stron. Klienci zgłaszają się z całej Polski, jednak większość z Warszawy i Poznania. Właściciel firmy, pan Andrzej Bolewski podzielił się swoim doświadczeniem z zakładania i prowadzenia działalności na tym rynku usług, który jak przekonuje jest nadal bardzo chłonny, pomimo dużej konkurencji.

Wywiad przeprowadziła Barbara Chełkowska we wrześniu 2009


1.    Co według Pana opinii było zdecydowanie trudniejszym wyzwaniem – procedury rejestracyjne skutkujące otworzeniem firmy czy późniejsze utrzymanie jej pozycji na rynku i  dlaczego?

Najtrudniejsze było pokonanie obaw, czy uda mi się uporać z wymogami formalnymi, urzędami. Pytałem kilku znajomych osób jak to się robi, wszyscy mówili, że wbrew pozorom nie jest to takie trudne. Sięgając po informacje w Internecie, zdecydowałem się wykonać ten krok i rzeczywiście nie okazało się to tak skomplikowane. W Poznaniu istnieje szczególny klimat sprzyjający przedsiębiorcom, Urząd Miasta dba o przedsiębiorców i stara się ułatwić im życie. Znalazłem np. instrukcję przygotowaną przez Wydział Działalności Gospodarczej. Według niej w dwa tygodnie udało mi się bez wielkiego pośpiechu całe te procedury przejść. A było to jeszcze przed wprowadzeniem „jednego okienka”.

Utrzymanie się na rynku też nie sprawia wielkiego kłopotu, ponieważ ta branża jest odporna na kryzys. Robienie stron jest też pewną sztuką, więc tak jak przy malowaniu obrazów wykonawca może żądać różnych cen, tak samo przy robieniu stron konkurencja nie jest tak ścisła. Ludzie nie znają pełnej oferty rynku, raczej korzystają z polecenia kogoś, kto już skorzystał z usług danej firmy i był zadowolony. U mnie to tak działa – o ile będę dobry w tym, co robię, nie obawiam się, że nagle skończą się zamówienia.

2.    Jakie największe przeszkody napotkał Pan podczas zakładania własnej działalności oraz podczas procesu początkowej organizacji przedsiębiorstwa i  jak sobie z nimi Pan poradził?

Główną przeszkodą było: czy korzystać z biura rachunkowego, które by kosztowało 150-200 zł co miesiąc, co przy tak małej skali działalności zjadałoby pewne pieniądze, czy księgować samemu. Zdecydowałem się sam prowadzić księgowość. Jestem po studiach ekonomicznych , dlatego miałem ogólne pojęcie na ten temat. Na początku obawiałem się, czy będę potrafił wszystko sam księgować i jak mocno urząd skarbowy będzie kontrolował moje księgi. Dlatego przez pierwsze dwa miesiące bardzo ostrożnie podchodziłem do spraw księgowych, moja działalność była wtedy ograniczona, żeby spokojnie zaksięgować ZUS, policzyć podatek za dany miesiąc. Po tym czasie przestałem się obawiać samodzielnego księgowania, zacząłem szukać nowych zamówień. Mogłem też liczyć na pomoc kolegi, który jest księgowym, i doradził mi na początku jak księgować pewne pozycje, z jakiego programu skorzystać. Rzeczywiście nie okazało się to trudne. Korzystam z Internetu, szukając odpowiedzi, czytam ustawy i udaje mi się tę księgowość samemu prowadzić. Księgowanie jednego miesiąca zajmuje mi około półtorej godziny raz w miesiącu. A biuro rachunkowe chciałoby za to 150 zł.

3.    Czy na obecnym etapie działalności chciałby Pan poprawić jakiś element bądź zmienić/ cofnąć jakąś decyzję?

Myślę, że nie. Jedynie co chciałbym może w przyszłości poprawić, to ulepszyć stronę internetową mojej firmy.

Przy moich możliwościach – nie mam 40h w tygodniu, żeby je poświęcić na prowadzenie firmy -  jestem zadowolony z tego, jak się potoczyły jej dotychczasowe losy.

4.    Jakie uczucia towarzyszyły Panu zaraz po tym, gdy stał się Pan sam dla siebie szefem i  właścicielem własnego biznesu?  

Na początku była to na pewno pewna duma. Stałem się kimś, mogłem w podpisie mailowym zamieścić link do strony firmy. Niedługo wcześniej skończyłem studia, moi koledzy szukali pracy, zmieniali pracę, a ja mogłem powiedzieć: ja nie szukam, założyłem własną firmę. Mimo że nie jest to działalność duża, czułem się z tego zadowolony, czułem, że coś osiągnąłem. To jest ta duma wobec kolegów, w rodzinie, także wobec klientów, mogłem im powiedzieć – korzystaliście państwo z moich usług, a teraz mogę pokazać, że to się dobrze rozwija, że inni też mnie doceniają, że założyłem firmę. Tak więc cieszę się z tego. Wcześniej też tworzyłem strony, ale na umowę o dzieło. Kiedy założyłem firmę, mogłem podnieść rangę usług, a przy okazji żądać też nieco wyższej ceny.

5.    Dlaczego zdecydował się Pana na podjęcie własnej działalności gospodarczej?

Pod koniec studiów człowiek się zastanawia w jaki sposób się utrzymywać. W pierwszej kolejności pewnie wszyscy myślą o szukaniu pracy. Ja jednak przeczytałem książkę Roberta Kiyosaki „Bogaty ojciec, biedny ojciec” – to taki bestseller dotyczący tego jak stać się bogatym idąc pod prąd, nie za tłumem. Zdaniem autora tłum zdobywa wykształcenie, zatrudnia się w urzędach czy innych miejscach, gdzie zarabia się średnią krajową albo minimalnie więcej, ale na pewno tam się nie wzbogaci. Kiyosaki uczy, że aby się wzbogacić, a w przyszłości nawet nie pracować, tylko żyć z odsetek – on do takiego czegoś doszedł – najpierw trzeba założyć własną firmę, a potem zatrudnić pracowników i stać się właścicielem, i pomnażać tylko własny portfel inwestycyjny. Pomyślałem, że założenie firmy to może być dobry krok. Potem czytałem książkę polskiego autora, może mniej znanego niż Kiyosaki – Kamila Cebulskiego „Efekt motyla”. Autor dzielił się swoimi doświadczeniami z prowadzenia firmy i też tłumaczył, że jest to bardzo proste, że trzeba po prostu myśleć trochę pod prąd, wiedzieć, co się chce osiągnąć, znać swoje możliwości. Lektura tych dwóch książek przekonała mnie do założenia firmy.

6.    Jakie profity i korzyści, a jakie największe wady posiada status właściciela firmy w porównaniu do statusu zwykłego pracownika?

Korzyści – to pewien prestiż: jestem na własnej działalności, co nie wszystkim się udało osiągnąć, nie wszyscy może też są do tego zdolni z punktu widzenia organizacyjnego, wielu idzie na etat, bo tak jest wygodniej i łatwiej dla nich. To zależy też od predyspozycji każdego. Inna korzyść jest taka, że prowadząc własną firmę mogę mieć urlop kiedy chcę i  dysponuję swoim czasem w ciągu dnia i tygodnia jak chcę. Nikt mi nie będzie mówił, czy mogę teraz wyjść do sklepu, czy mogę pojechać na jeden dzień do innego miasta spotkać się z kimś, a z drugiej strony gdybym chciał pracować 12h dziennie, bo mam ważne zlecenie, to robię to nie dlatego, że ktoś mi każe, ale dla siebie – i czuję się z tym dobrze.

Wada bycia właścicielem firmy jest taka, że można wpaść w pracoholizm, jeśli się nie ma jakiegoś hamulca – brać  ciągle nowe zlecenia i pracować po te 12h albo więcej dziennie. W moim przypadku ponieważ pracuję w domu, co wynika z pewnych oszczędności – nie muszę wynajmować biura, mogę mieć tutaj swój komputer i księgi rachunkowe – pojawia się taka wada tego miejsca pracy, że trudno mi czasami oddzielić sprawy zawodowe od spraw pozazawodowych. Czasami trudno nawet odpocząć, bo kiedy siadam do komputera i chcę odpisać na maile prywatne, nagle przychodzi mail zawodowy i ciężko te sprawy oddzielić.

7.    Co Pana zdaniem było największą barierą we wkroczeniu na rynek  i konkurowaniu z innymi podmiotami?

Myślę, że nie było takich barier, rynek był chłonny i otwarty. Wydaje mi się, że jest jeszcze miejsce dla wielu takich firm i barier tu nie ma. Nie było też barier finansowych, bo założenie firmy nie wymagało z mojej strony żadnych inwestycji – nie musiałem kupować komputera czy płacić za Internet, bo już te rzeczy miałem. Żadnego programu też nie musiałem kupować, ponieważ korzystam z darmowych narzędzi.

8.    Jakie największe przeszkody napotkał Pan już w trakcie prowadzenia własnej działalności i jakie znalazł Pan dla nich rozwiązanie?

Czasami pojawia się taka przeszkoda, że mam dużo zleceń i mało czasu. To chyba wszystkim firmom się zdarza. Rozwiązanie znalazłem takie, że część pracy podzlecam. To się sprawdziło, korzystałem z usług kilku grafików, dość często współpracuję z jednym z nich, a w czerwcu kiedy miałem sporo pracy zatrudniłem dodatkowo maturzystę, który już miał wakacje, aby wykonywał dla mnie różne drobne zadania.

9.    Czy w okresie funkcjonowania Pana firmy zdarzyły się Panu jakieś poważne błędy lub uchybienia związane z działalnością własnego przedsiębiorstwa? Jeśli tak, to jakie i jak sobie Pan z nimi poradził?

Nic takiego nie było. Czasami się zdarzało, że trzeba było poprawić fakturę, bo był błędnie wpisany NIP, ale żadnych poważniejszych błędów nie było.

Czy kiedykolwiek zdarzyło się Panu sytuacja bez wyjścia bądź podejmowanie działania z konieczności spowodowanej czynnikami zewnętrznymi? Jeśli tak, to jakiego rodzaju problemy to były oraz jakie znalazł Pan środki zaradcze?

Sytuacji bez wyjścia nie pamiętam, zawsze jakieś wyjście się znajdzie.

10.    Co było przyczyną sukcesu Pana firmy w Pana przekonaniu? Czy przewagę dla sprzyjających warunków stanowiły czynniki wewnętrzne czy zewnętrzne oraz jakie?

Z jednej strony to jest czynnik wewnętrzny – mój (przepraszam, może to zabrzmi zbyt górnolotnie) kapitał intelektualny. Robiłem już wiele stron, najpierw podczas studiów, część żeby trochę dorobić, część na zasadzie niekomercyjnej, z ciekawości, zabijając czas. Z czasem doszedłem do wprawy, która się teraz opłaca. Niekiedy na zrobienie strony, za którą klient płaci pewne pieniądze, wystarczy mi pół dnia albo nawet dwie godziny. To nie znaczy, że strona jest brzydka czy źle zrobiona, po prostu mając opanowane narzędzia nie trzeba poświęcać dużo czasu, żeby strona wyglądała ładnie i funkcjonowała tak jak klient sobie tego życzy.

A czynnik zewnętrzny to darmowe narzędzia do tworzenia stron, które znacznie ten proces skracają i upraszczają, darmowe szablony graficzne, z których można korzystać. Ostatnio jest więcej narzędzi płatnych, z których też zaczynam korzystać, bo to się opłaca – niektóre są naprawdę dobre.

11.    Czy zdarzyło się Panu myśleć negatywnie o swoich dokonaniach i sukcesach zawodowych, a wręcz o zakończeniu własnej działalności biznesowej? Jeśli tak to  jakie Pan podjął działania oraz co uległo zmianie w dotychczasowym funkcjonowaniu firmy?

Myślałem, że założenie firmy będzie pierwszym krokiem do tego, żeby zatrudnić więcej osób i stać się ich menedżerem, ale widzę, że nie mam tyle czasu i być może też zdolności, żeby do tego kolejnego kroku przejść. Ale na tym etapie, na którym teraz jestem – jednoosobowej działalności – sądzę, że wszystko idzie dobrze. Żeby rozwinąć firmę musiałbym mieć więcej czasu i być może też wsparcie jakiegoś partnera –osobę, która myśli tak samo jak ja i ma potrafi robić strony www. Gdyby się udało znaleźć takiego współpracownika, we dwóch bylibyśmy w stanie o tym rozwoju firmy rozmawiać.

12.    Co zmieniło się w Pana życiu zawodowym wraz z odniesieniem pierwszych poważnych sukcesów w swojej firmie oraz jak na obecnym etapie postrzega Pan te zmiany?

Aż tak dużo się nie zmieniło. Trochę zwiększyły się przychody, co jest naturalne, bo też więcej pracuję. Poza tym czuję się bardziej komfortowo. Wiem, że jeśli w tym miesiącu mam większe przychody, to w przyszłym mogę trochę mniej pracować i poświęcić się na przykład jakiejś sprawie społecznej. Od czasu kiedy założyłem firmę wiem, że moja sytuacja zawodowa i finansowa jest stabilna, wcześniej tak nie było.

13.     Czy Pana zdaniem obecny rząd w kraju, zaś władze lokalne w regionie, prowadzą politykę sprzyjającą rozwojowi przedsiębiorczości?   TAK/NIE i dlaczego?

Myślę, że tak, że w Poznaniu nie można władzom lokalnym nic zarzucić. Słyszę, co się dzieje w różnych innych miastach. W Poznaniu nie jest idealnie, ale ja przechodząc zakładanie działalności, to o wszystkim byłem poinformowany, nie przeżyłem zaskoczeń, że nagle muszę do jakiegoś urzędu pójść z jakimś dokumentem, którego nie miałem itd. Jeśli były jakieś błędy, to mogły wynikać tylko z moich niedopatrzeń. Tak więc w przypadku władz miasta jestem bardzo zadowolony. W przypadku rządu też widzę, że są różne ułatwienia dla przedsiębiorców, chociażby to, że nie trzeba wysyłać deklaracji ZUS-u i podatku co miesiąc, tylko się przelewa odpowiednio wyliczone kwoty. To ułatwienie istnieje, z tego co wiem, dopiero od dwóch czy trzech lat. Inaczej byłoby trudno – istnieje taka psychiczna bariera, która by ciążyła – że jeszcze zalegam z  wysłaniem tego dokumentu… W przypadku większych firm czy stowarzyszeń to kosztuje. Mam kolegę, który musi dużo deklaracji, i kosztuje go to dużo nerwów. Kolejne ułatwienie przepisów dla przedsiębiorców jest takie, że składki ZUS są teraz ujednolicone i przez cały rok ma być to jedna kwota. A ułatwienie w przypadku podatku jest takie, że można wysyłać zaliczkę co kwartał zamiast co miesiąc. Ja akurat z tego nie korzystam, ale widzę, że państwo myśli o przedsiębiorcach i bierze pod uwagę fakt, że nawet takie drobne rzeczy jak to czy zrobi się jeden przelew czy trzy, mogą mieć znaczenie.

14.    Czy według Pana trudno jest być przedsiębiorcą w obecnych realiach, a jeśli tak to co należy zrobić, by tę trudność zminimalizować?  

Myślę, że nie jest trudno. Jest też dużo biur i inicjatyw takich jak inkubatory biznesu, które pozwalają studentom i osobom bez doświadczenia ekonomicznego, ale mającym pomysł na biznes, na prowadzenie działalności w tym sensie, że te osoby prowadzą działalność sprzedażowo-usługową, a całą obsługę biurowo-księgową prowadzą inkubatory.

Jest wiele pomocy na rynku dla tych, którzy mają pomysł na biznes. Ja nie narzekam.

Wiem, że bariery są na kolejnych etapach – gdybym rozwinął działalność, zatrudnił pracowników i wynajmował biuro, i jeszcze do tego np. miał samochód… Natomiast na moim etapie, wiem że wiele osób też ma ten status jednoosobowej działalności gospodarczej, uproszczenia są ogromne – państwo wie, że to jest ważna grupa, że dużo osób w wolnych zawodach taką działalność prowadzi, więc upraszcza im życie jak tylko może, żeby np. nie uciekli zagranicę.


16.    Czy według Pana opinii rzeczywiście ciężko jest skupić się specyfice własnego biznesu, a wręcz trzeba dobrze orientować się w aktualnych procedurach, przepisach, praktykach tzw. „być na czasie” by przetrwać bez problemów?

Tak jak wspominałem, przez pierwsze dwa miesiące skupiałem się bardziej na sprawach formalnych, dużo czasu poświęcałem na znalezienie informacji w Internecie, czy np. podróż służbową do Warszawy mogę wliczyć w koszt, w jaki sposób itd. Ale potem, kiedy już przyjąłem pewne własne procedury, mogłem się już skupić na własnej działalności, żadnych dużych zmian przepisów nie było, który by ten mój system procedur zmieniały. Myślę, że ten pierwszy okres trzeba poświęcić na to, żeby się wdrożyć. Wydaje mi się, że jeśli ktoś zakłada własną działalność sprzedażowo-usługową i ma wyższe wykształcenie, to powinien sobie poradzić w sprawach księgowych. To nie wymaga wielkiej filozofii, a są dostępne źródła wiedzy, np. poradniki w Internecie, jak prowadzić własne księgi.

17.    Czy Pana firma aplikowała samodzielnie bądź z pomocą instytucji zewnętrznej kiedykolwiek o zdobycie funduszy strukturalnych przeznaczonych na rozwój firmy? Jeśli nie to jaka była tego przyczyna, zaś jeśli  tak to dlaczego i z jakim skutkiem? Co Pan sądzi o takiej możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych na funkcjonowanie firmy - czy warto o nie zabiegać?

Kiedy zakładałem firmę, nie korzystałem z żadnych środków zewnętrznych. Trochę byłem zły, bo najpierw po studiach miałem status bezrobotnego, a z Powiatowego Urzędu Pracy był konkurs na dofinansowanie dla osób zakładających działalność. Był tam jednak wymóg, że trzeba mieć 25 lat. Zazwyczaj kończąc studia ma się 24 lata, więc ci urodzeni na początku roku muszą czekać tylko parę miesięcy, a ja mając urodziny pod koniec roku musiałbym czekać ponad rok. Moim zdaniem była to pewna dyskryminacja, bo skąd ten wymóg, że akurat 25, a nie 24 albo 23? Więc już nie czekałem, założyłem firmę w marcu i straciłem szansę na dotację, a była dość realna. Dotację z Urzędu Pracy dostanie każdy, kto  wykaże realny pomysł na biznes. A dotacja jest bezzwrotna, jeśli firma przetrwa rok i spełni się założenia biznes planu.

Z funduszy strukturalnych nie korzystałem, bo jestem zrażony do procedur związanych z ubieganiem się o nie i rozliczaniem. Domyślam się, że gdybym chciał np. 5000 zł, to na przygotowanie wniosku i rozliczenie się z dofinansowania poświęciłbym tyle czasu, że mógłbym w tym czasie zrobić strony internetowe, które są warte prawie tyle samo, bez takiego stresu i robiąc to, co lubię – robiąc strony, a nie wypełniając papierki. Nie odpowiada mi też sama filozofia, żeby ubiegać się o pieniądze, prosić o subsydia dla mojej firmy. Normalna firma musi się sama utrzymać, bo potem nie będzie dofinansowań i padnie. Wolę się więc skupić na głównej działalności.

18.    Jakich rad mógłby Pan udzielić ludziom planującym w przyszłości rozpocząć własną działalność gospodarczą, które mogłyby ustrzec ich przed niepotrzebnymi, dodatkowymi formalnościami lub opóźnieniami, a jakie dotyczyłyby tych przedsiębiorców-nowicjuszy, którzy  dopiero próbują zaistnieć na rynku jako samo zatrudnieni bądź szefowie swoich firm?

Wydaje mi się, że każdy musi sobie poradzić z działalnością, którą będzie prowadził, każda ma swoją specyfikę. Myślę jednak, że przekazałbym taką ogólną radę, żeby nie oszczędzać na stronie internetowej, która jest wizytówką firmy. I drugą radę, żeby nie bać się od początku prowadzić samemu księgi, bo nie jest to takie trudne. Pewna księgowa, u której byłem zaczynając działalność, poradziła mi, żebym spróbował na początku sam, bo wtedy będę czuł, jak te finanse działają: gdzie dokumenty i koszty trafiają, jak się je rozlicza, bez tego przedsiębiorca może być trochę zagubiony. I jeszcze jedna rada: warto mieć przemyślany biznes plan, pomysł na biznes: wiedzieć jakich mam klientów, ile przychodów jestem w stanie wygenerować, mieć założenia budżetowe, jak będzie wzrastała moja sprzedaż z biegiem miesięcy, pomyśleć w skali roku czy dwóch gdzie będę pozyskiwał klientów, czy już ich mam, poza tym czy planuję kogoś zatrudnić w krótkim czy średnim czasie. Pewne kalkulacje z czasem mogą się zmienić, ale warto zaplanować najbliższe miesiące firmy i myśleć o realnych liczbach, założeniach i potem weryfikować, czy to się realizuje. Ważne, żeby wiedzieć, czego się chce od samego siebie – biznes plan pozwala to uporządkować, a przy okazji jeśli chce się dostać dofinansowanie, to bez biznes planu nie można go otrzymać, to jest pierwszy wymóg.

19.    Skąd Pana/i zdaniem należy czerpać pomysły i idee na swój własny biznes, ewentualnie gdzie ludzie z inicjatywą powinni szukać inspiracji bądź pomocy w tym zakresie?

Mogą to być dobre książki, jak te o których wspominałem – „Bogaty ojciec, biedny ojciec” czy „Efekt motyla”. Poza tym dobrze jest rozmawiać ze znajomymi, którym się udało, którzy mają własną działalność. Ja przed założeniem firmy rozmawiałem ze starszym kolegą ze studiów, który z drugim kolegą założył działalność i dziś są już właścicielami, którzy zatrudniają własnych menedżerów. Mówią, że to jest opłacalny biznes, są dumni z tego, że sprzedają jabłka i widać, że są zadowoleni i że mają pieniądze – ten przykład mnie przekonał, że można, że się da i ludzie są zadowoleni z prowadzenia firmy. A kiedy się rozmawia z ludźmi pracującymi na etacie, to zawsze narzekają, że mało im płacą, że dużo czasu trzeba pracować… Tu dochodzi omawiane w różnych poradnikach pojęcie wolności finansowej – to właśnie chciałbym osiągnąć. I myślę, że to jest marzenie wielu ludzi młodych, którzy działają w branży internetowej – żeby wygenerować taki biznes w Internecie, który będzie sam przynosił zyski. Jedną z części moich przychodów są prowizje ze sprzedaży książek, które zamieszczam na mojej stronie, i z reklam firmy Google, które znajdują się na mojej stronie – za kliknięcie na taką reklamę przez użytkowników mojej strony Google płaci. Tak więc gdyby rozwinąć ten przykład, to można mieć strony i nawet nic z nimi nie robiąc można mieć dzięki reklamom przychody, które będą dosięgały pensji miesięcznej, w ten sposób nic nie robiąc dostajemy np. średnią pensję krajową – i to jest właśnie pojęcie wolności finansowej.

20.    Czy wierzy Pan w „stereotyp przedsiębiorcy”, który rodzi się z tym talentem? Jakie Pana zdaniem cechy charakteru czy umiejętności powinien posiadać potencjalny przedsiębiorca?

Myślę, że są ludzie, którzy mają do tego rzeczywiście taką żyłkę, ale potem to wymaga i tak zawsze dużej pracy i pewnych umiejętności interpersonalnych, umiejętności kontaktów z klientami, uczciwości… Ja mam wrażenie, że moja firma się utrzymuje także dlatego, że staram się być uczciwy. Mógłbym obiecać klientowi jakiś niesamowity termin, bardzo niską cenę, ale potem nie zrobię mu tej strony i w świat pójdzie zła fama. Tak więc są może ludzie  urodzeni do prowadzenia firmy, ale potem to zawsze wymaga pracy i cech, które się nabywa w raz z biegiem życia, bez których firma długo nie pociągnie.

21.     Czy według Pana opinii na etapie rejestracji firmy młody biznesmen powinien  redefiniować własne przekonania bądź postawy lub przygotować się na pewne zachowania będące tendencją w środowisku pracy?

Z pewnością przez całe życie się zmieniamy, człowiek powinien się zmieniać zawsze na lepsze, jeżeli ta praca – prowadzenie firmy – mu w tym pomoże, to bardzo dobrze. Na pewno praca to są nowe wymagania, które wymagają pewnych odpowiedzi od nas i oby te nowe wymagania nie sprawiły, że człowiek pójdzie na jakiś kompromis moralny. Oby zachęcały do jeszcze lepszej pracy, do uczciwości, do rzetelności.


23.    Co według Pana jest najważniejsze w prowadzeniu własnego przedsiębiorstwa?

Uczciwość i solidna praca.

24.    Jakie kanały informacyjno-promocyjne bądź metody pozyskania przychylności klienta Pan poleca jako sprawdzone?

Najlepsza sytuacja to gdy zadowolony klient poleca nas innemu klientowi. Z takich poleceń myślę że 50% osób się decyduje, żeby skorzystać z moich usług, faktycznie tą drogą najwięcej klientów do mnie dociera. Warto mieć też stronę w Internecie, która będzie wizytówką, bo nawet kiedy moja firma zostanie polecona potencjalnemu klientowi przez kogoś, to on i tak wejdzie na stronę, zobaczy, przeczyta coś o mnie zanim do mnie zadzwoni czy napisze. Najlepszy sposób reklamy w mojej dziedzinie to dobre portfolio dotychczasowych stron oraz grupę klientów, z którymi się współpracuje i którzy będą mnie polecać innym. Poza tym można obiecywać prowizje od pozyskania nowego klienta – np. jeśli przyprowadzisz do mnie nowego klienta, to ja tobie zapłacę dajmy na to 20% tego, co on mi zapłaci za stronę. To się opłaci wszystkim trzem stronom, to uczciwe i w Internecie jest wiele biznesów, które się rozprzestrzeniają na takiej zasadzie dzielenia się zyskiem z trzecimi osobami.

25.    Jakich dodatkowych wskazówek udzieliłby Pan potencjalnym bądź „młodym” przedsiębiorcom?

Może takich, które otrzymałem od innych: z jednej strony nie bać się inwestować tego, co się zarobi, w dalszą działalność, czyli nie przejadać zysku, tylko kupować sobie nowe książki, jeździć na szkolenia, bo chcemy być coraz lepsi, rynek się zmienia, więc musimy szczególnie na początku działalności dużo czasu włożyć w to, żeby się samemu nauczyć, doszkolić. Nie bać się też inwestować w nowe środki: komputery, programy... I słuchać rad innych, pytać ludzi doświadczonych, którym się udało, co zrobić, żeby mnie się też udało.

26.    Jak brzmi Pana motto/ dewiza wykorzystywana w codziennej pracy zawodowej? Jak opisałby Pan w jednym zdaniu swoją receptę na odniesienie sukcesu?

Motto, które mi przyświeca, to: nie odkładać pracy na jutro – czyli co ma być zrobione dzisiaj, chcę zrobić dzisiaj. Bo jutro przyjdzie następne zlecenie i dzięki temu nie muszę odmawiać klientom, udaje się tak podzielić czas, żeby starczyło go dla wszystkich.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Napisz do nas
  1. Imię i nazwisko(*)
    Uzupełnij
  2. E-mail(*)
    Podaj prawidłowy adres
  3. Telefon(*)
    Uzupełnij
  4. Wiadomość
    Nieprawidłowe dane
  5. Kliknij na powyższe pole

© Solmedia 2017